Pandemia może być rodzajem rekolekcji

Z dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy należy korzystać nawet w sytuacji kiedy sami nie odczuwamy obaw przed wirusem – pisze diakon Bogdan Sadowski, redaktor naczelny miesięcznika Magnificat. W artykule komentuje kwestię komunii na rękę, komunii duchowej, możliwości korzystania z transmisji liturgii i doradza, jak dobrze przeżyć czas odosobnienia.

Pandemia może być rodzajem rekolekcji

Pandemia koronawirusa wciąż przybiera na sile. Z pewnością jesteśmy świadkami wielkiego przełomu cywilizacyjnego. Nikt nie wie, jaki będzie świat po zwalczeniu epidemii. Z pewnością jednak nie będzie taki sam.
Jak wszyscy wiemy, nasi biskupi zdecydowali się na wprowadzenie wielu nadzwyczajnych rozwiązań dotyczących życia Kościoła w tym czasie. Tak jak wszyscy obywatele, katolicy są zobligowani do unikania większych zgromadzeń, do pozostawania w domu, kiedy nie ma bezwzględnej konieczności wyjścia. Dotyczy to także udziału w liturgii. Z dużą trudnością przychodzi to wielu z nas. Dostosowanie tego wymogu także do Mszy świętej, zwłaszcza niedzielnej, jest dla wielu powodem wątpliwości. Choć już dawno do kościoła nie chodzą „wszyscy” Polacy to jednak dla wielu wiernych są to szczególnie trudne chwile. Chrystus na pewno nie chce pogłębiać naszego strachu. Przypominał o tym tak często św. Jan Paweł II, powtarzając Jego słowa: „nie lękajcie się”. Jak ktoś policzył w Biblii takie, lub o podobnym znaczeniu słowa, występują 365 razy, jakby każdego dnia Bóg mówił je każdemu z nas.

Co należy myśleć o dyspensie od uczestnictwa w Mszy świętej?

Przede wszystkim należy z tej dyspensy korzystać nawet w sytuacji kiedy sami nie odczuwamy obaw przed wirusem. Ograniczanie możliwości przenoszenia wirusa poprzez korzystanie z tej dyspensy to wyraz naszej miłości wobec innych, zwłaszcza słabych i małej wiary. Jest to także spełnienie wskazówki Jezusa, którą przywołał ks. Abp Grzegorz Ryś w swoim liście do łódzkich diecezjan: „Poddanie się takim ograniczeniom każdy z nas może odczytać jako przyjęcie i podjęcie własnego krzyża – równie ważne przecież, jak pobożna koncentracja na Krzyżu Jezusa. Pan Jezus mówi wszak: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech weźmie krzyż SWÓJ, i niech Mnie naśladuje”.

Co do tak bardzo ukochanych przez nas nabożeństw Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali, to dość łatwo można je odprawiać w domu dołączając do duchowej wspólnoty modlitewnej Kościoła. Dzisiejsza technologia pomaga także w budowaniu tej duchowej wspólnoty poprzez niezliczone transmisje liturgii w mediach. Doliczyłem się już blisko dwustu takich transmisji (w telewizji, radiu, a najwięcej w internecie). Korzystajmy z nich, pamiętając jednak o bardzo ważnej rzeczy – te transmisje w żaden sposób nie pozwalają nam na „uczestnictwo”, ale mogą bardzo skutecznie pomóc nam właśnie w budowaniu duchowej wspólnoty. Bardzo łatwo zniszczyć najwyższą wartość, jaką mamy w Kościele – prawdziwą, rzeczywistą obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Telewizor, radioodbiornik, czy komputer nigdy nie będą „przestrzenią liturgiczną”, choć, powtórzmy, bardzo skutecznie spełnią swoją naturalną rolę „narzędzia” służącego budowaniu Wspólnoty Ducha.

Co z Komunią „na rękę”?

Komunia św. „na rękę” jest także przyczyną wielu nieporozumień. Są tacy, którzy nigdy nie zaakceptują tej formy. Trudno mieć do nich o to pretensje, choć ponad dobro innych stawiają swoje racje. Św. Cyryl Jerozolimski (IV w.) jest w tej kwestii często przywoływany: “Podstaw dłoń lewą do prawej niby tron, gdy masz przyjąć Króla. Do własnej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz «Amen». Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił.”
Często słyszymy argument, że „ręce są brudne”, ale odważmy się policzyć który „brud” jest „większy”: rąk czy ust. Co jest „większym” narzędziem grzechu – ręce czy usta, którymi tak wiele zła wyrządzamy naszym bliźnim?

Pamiętać też należy o wielkości „Komunii duchowej”. Jak napisał w swoim komunikacie Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski – ks. abp Stanisław Gądecki: „Komunia duchowa jest to akt modlitewny, którego celem jest osiągnięcie takiego zjednoczenia z Jezusem, jakie daje nam przyjmowanie Go w sakramencie Jego Ciała i Krwi, lecz poza przestrzenią sakramentalną. Składa się ona z trzech elementów: wzbudzenia wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, miłości skierowanej ku Niemu oraz pragnienia, aby Jezus zechciał duchowo wejść w nasze życie.”

Korzystajmy ze spokojnym sumieniem z zaleceń naszych biskupów. Wszystkie te zalecenia mają nam pomóc w pogłębieniu wiary i uwrażliwieniu na dobro bliźniego oraz zwalczaniu miłości własnej, miłości naszych własnych przyzwyczajeń, naszej własnej wizji „słuszności”.

Módlmy się gorąco o przezwyciężenie nie tylko pandemii koronawirusa, ale i naszego egoizmu. Pomagajmy sobie nawzajem poprzez postawę służby wobec potrzebujących konkretnego wsparcia, ale i poprzez świadectwo pełnego zaufania Bogu i Jego Kościołowi – naszej Matce.

Diakon Bogdan Sadowski

Post Author: NSJ

Kontakt z administratorem strony: administrator@nsjsrem.pl